Przejdź do głównej zawartości

Czy PLAY na kartę często rozczarowuje?

   Tak, pytanie ni z tego, ni z owego, pytanie samo się nasunęło po obejrzeniu reklamy. Artystka śpiewa w niej że jeszcze do niego wróci ( do PLAY na kartę), jednak zrobi to już bez żadnych złudzeń. Jeżeli tak, to znaczy że już miała z nim jakieś problemy, odeszła więc do innej sieci, ale zakłada jeszcze do PLAY wróci. Może z przyzwyczajenia. Jak jest więc z tą ofertą na kartę?

  Reklamy są ostatnio nawet pouczające. Dowiedziałem się na przykład że smak MK Cafe trzeba poczuć. Nie wystarczy go zobaczyć, koniecznie musicie go poczuć. Zmysł węchu może nie wystarczyć, warto więc zaangażować do tego również zmysł smaku. Chyba że dotykiem też można go doskonale poczuć.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Stan Wojenny 1981 roku.

     Minął prawie tydzień od czterdziestej rocznicy wprowadzenia Stanu Wojennego przez Wojciecha Jaruzelskiego. Pamiętam ten dzień. Niedziela, Polanica Zdrój, sanatorium "Leśny Ludek". To był mój trzeci pobyt w tym sanatorium, pierwszy zimową porą. Pamiętam że raczej wszyscy byli bardziej zainteresowani i przygnębieni tym że zabrakło" Teleranka", niż tym że wprowadzono jakiś tam Stan Wojenny. Humor porawił nam komunikat że dzisiaj nie nikt nie musi iść do kościoła i wydaje mi się że tylko jedna dziewczynka był tym przybita. Dostaliśmy tego dnia prezent. Na podwieczorek każdy dostał podwójną porcję ciasta, tak mniej więcej połowę blachy. Potem zaś odwiedzili nas komendant MO oraz proboszcz. Żyli raczej zgodnie, zwracali się do siebie po imieniu. Jeden pokazał parę technik z samoobrony, drugi opowiadał o ziółkach i jak je parzyć, zbierać oraz na co stosować. W sumie dzień uznaliśmy za udany.                        ...

Mój przyjaciel DRAGO, czyli ludzie to mają fantazję

   W najważniejszych wiadomościach na Google, wyświetliła mi się strona Wielka Historia, zachęcająca do zapoznania się z książką "Mój przyjaciel DRAGO". Podobno są to wspomnienia wybitnego żołnierza Navy Seals, czy też jak w recenzji pisze pułkownik Gąstał, legendarnego. Legendarny zapewne z powodu że sam legendę o sobie stworzył. Zacznijmy od początku. Przyznaję, książki nie czytałem, kupić nie kupię, a swoje spostrzeżenia i uwagi opieram na fragmentach zamieszczonych na portalu Wielka Historia, oraz opisie w Świecie książki.     Bohaterem jest Tomasz Dzieran, urodzony w październiku 1960 roku. Żyjąc w biedzie walczył o przetrwanie na ulicy, zapewne zbierając butelki żeby było za co chleb kupić. Z tej biedy trenował sztuki walki. Z tego co pamiętam, to treningi do tanich nie należały, a i kluby nie były tak powszechne jak obecnie. Podobno zasmakował w życiu przemytnika opozycjonisty. Czyli albo ulotki, albo wódkę przed 13:00 roznosił po mieście. W czasie Stanu ...

Wyją syreny, a reakcja ludzi - żadna

            Podobno tak było podczas próbnego alarmu w ostatnią sobotę. Ja mieli ludzie zareagować? Specjaliści już pośpieszyli z odpowiedzią. Ludzie powinni natychmiast szukać schronienia, czy to w schronie, czy w piwnicy lub chociaż w jakimś budynku. A najlepiej żeby zabrali też ze sobą plecak ewakuacyjny. Niby proste, ale jednak... Specjaliści albo nie są z Rzeczypospolitej, lub niezbyt często mają okazję bywać na mieście. Wygląda na to że zaczynam się czepiać, ale zaraz wyjaśnię w czym rzecz.      Kiedyś mieliśmy na osiedlu, w czterech budynkach pomieszczenia mające służyć za schrony. Były one jednocześnie używane jako magazyny OC. Kiedy jednak radośnie poddaliśmy się we wszystkim USA i staliśmy się im bezwarunkowo powolni we wszystkim, magazyny zlikwidowano, a pomieszczenia przekształcono w rowerownie. Czasy nadal się zmieniały, prawo własności, a właściwie chęć odseparowania się od innych ludzi, sprawiły że nawet gdyby te schrony nadal ...