Od jakiegoś czasu czytam że jakiś obcy reżim coś tam robi, coś knuje, że obce reżimy coś interesuje. Rozumiem że chodzi o to że obce reżimy są złe, co autorzy próbują udowodnić. Co innego nasze reżimy. Nasze są w porzo.
Minął prawie tydzień od czterdziestej rocznicy wprowadzenia Stanu Wojennego przez Wojciecha Jaruzelskiego. Pamiętam ten dzień. Niedziela, Polanica Zdrój, sanatorium "Leśny Ludek". To był mój trzeci pobyt w tym sanatorium, pierwszy zimową porą. Pamiętam że raczej wszyscy byli bardziej zainteresowani i przygnębieni tym że zabrakło" Teleranka", niż tym że wprowadzono jakiś tam Stan Wojenny. Humor porawił nam komunikat że dzisiaj nie nikt nie musi iść do kościoła i wydaje mi się że tylko jedna dziewczynka był tym przybita. Dostaliśmy tego dnia prezent. Na podwieczorek każdy dostał podwójną porcję ciasta, tak mniej więcej połowę blachy. Potem zaś odwiedzili nas komendant MO oraz proboszcz. Żyli raczej zgodnie, zwracali się do siebie po imieniu. Jeden pokazał parę technik z samoobrony, drugi opowiadał o ziółkach i jak je parzyć, zbierać oraz na co stosować. W sumie dzień uznaliśmy za udany. ...
Komentarze
Prześlij komentarz