Przejdź do głównej zawartości

Prezydent jaki jest, taki jest, ale jest.

      No to się porobiło. Wszystkie plany tzw. koalicji wzięły w łeb. Pies im mordy lizał. Tylko dlaczego tak głośno płaczą i szukają przyczyny swojej porażki? Trudno być zagorzałym zwolennikiem demokracji i jednocześnie mieć pretensje że ona podczas wyborów działa. Zresztą wybory, to ostatni i jedyny przejaw demokracji. Przyznaję, nie głosowałem, ale od udziału w drugiej rundzie odwiodły mnie słowa Trzaskowskiego. Pamiętam jak po pierwszej rundzie gorliwie zachęcał żeby nie bać się być sobą, nie bać się mieć własne zdanie, nie bać się płynąć pod prąd. To w sumie ciekawe że członek partii rządzącej, namawia żeby ludzie płynęli pod prąd. Cóż, widocznie jakiś sens w tym jest. Sensu natomiast nie dopatrzyłem się, czy raczej nie dosłuchałem w "programie" który obiecał niedoszły prezydent. Właściwie to obiecywał że dotrzyma przysięgi którą złoży, kiedy zostanie prezydentem. Słaby to jest program moim zdaniem. W każdym razie dobre jest to, że nie grozi nam, nasz własny atak Kapitol. 

   Tak na zakończenie, przyznam że jako nieoglądający TV, z rzadka zaglądając do internetu, nie miałem pojęcia że jest aż tylu kandydatów. Na banerach widziałem tylko Mentzena, Brauna, Trzaskowskiego i Nawrockiego. Na cztery dni przed pierwszą rundą zobaczyłem niejaką Biejat. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Mój przyjaciel DRAGO, czyli ludzie to mają fantazję

   W najważniejszych wiadomościach na Google, wyświetliła mi się strona Wielka Historia, zachęcająca do zapoznania się z książką "Mój przyjaciel DRAGO". Podobno są to wspomnienia wybitnego żołnierza Navy Seals, czy też jak w recenzji pisze pułkownik Gąstał, legendarnego. Legendarny zapewne z powodu że sam legendę o sobie stworzył. Zacznijmy od początku. Przyznaję, książki nie czytałem, kupić nie kupię, a swoje spostrzeżenia i uwagi opieram na fragmentach zamieszczonych na portalu Wielka Historia, oraz opisie w Świecie książki.     Bohaterem jest Tomasz Dzieran, urodzony w październiku 1960 roku. Żyjąc w biedzie walczył o przetrwanie na ulicy, zapewne zbierając butelki żeby było za co chleb kupić. Z tej biedy trenował sztuki walki. Z tego co pamiętam, to treningi do tanich nie należały, a i kluby nie były tak powszechne jak obecnie. Podobno zasmakował w życiu przemytnika opozycjonisty. Czyli albo ulotki, albo wódkę przed 13:00 roznosił po mieście. W czasie Stanu ...

Wyją syreny, a reakcja ludzi - żadna

            Podobno tak było podczas próbnego alarmu w ostatnią sobotę. Ja mieli ludzie zareagować? Specjaliści już pośpieszyli z odpowiedzią. Ludzie powinni natychmiast szukać schronienia, czy to w schronie, czy w piwnicy lub chociaż w jakimś budynku. A najlepiej żeby zabrali też ze sobą plecak ewakuacyjny. Niby proste, ale jednak... Specjaliści albo nie są z Rzeczypospolitej, lub niezbyt często mają okazję bywać na mieście. Wygląda na to że zaczynam się czepiać, ale zaraz wyjaśnię w czym rzecz.      Kiedyś mieliśmy na osiedlu, w czterech budynkach pomieszczenia mające służyć za schrony. Były one jednocześnie używane jako magazyny OC. Kiedy jednak radośnie poddaliśmy się we wszystkim USA i staliśmy się im bezwarunkowo powolni we wszystkim, magazyny zlikwidowano, a pomieszczenia przekształcono w rowerownie. Czasy nadal się zmieniały, prawo własności, a właściwie chęć odseparowania się od innych ludzi, sprawiły że nawet gdyby te schrony nadal ...

Bo My Polacy pomaganie mamy w genach